Co dzieje się z naszym mózgiem, kiedy odłączamy się od natury?

Zastanawialiście się kiedyś, co tak naprawdę dzieje się w naszym mózgu, gdy stopniowo oddalamy się od natury? Nim w organizmie pojawią się pierwsze symptomy – takie jak bezsenność, nerwowość czy rozdrażnienie – często przez długi czas funkcjonujemy w zupełnym oderwaniu od tego, co naturalne.

Zamknięci w biurach, skazani na sztuczne oświetlenie, ekrany komputerów i klimatyzację, zaczynamy żyć w rytmie, który nijak się ma do tego, do czego… cóż, ewolucja nas przystosowała. Mózg jednak wciąż pracuje na tych samych „programach” sprzed tysięcy lat – potrzebuje zieleni, naturalnego światła i kontaktu z ziemią oraz z żywymi organizmami, by móc się naprawdę zregenerować. I mimo tego często właśnie z takiego źródła równowagi go odcinamy. 

Co się dzieje, gdy ten kontakt zanika? Kiedy spędzamy dużo czasu wyłącznie w środowisku sztucznym, nasza aktywność mózgowa przesuwa się w stronę trybu ciągłego „bycia na baczność”. Dominuje układ współczulny, ten sam, który odpowiada za reakcję „walcz albo uciekaj”. W efekcie rośnie poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu. Z biegiem czasu zaczynamy odczuwać: 

chroniczne napięcie mięśni i problemy z koncentracją, 

• przeciążenie emocjonalne, 

• osłabienie kreatywności i odporności psychicznej. 

Niektóre badania pokazują, że już dwadzieścia minut spędzonych w otoczeniu zieleni może znacząco obniżyć poziom tego stresowego hormonu. A dodatkowo kontakt z przyrodą pobudza fale alfa w mózgu – te same, które pojawiają się, gdy odpoczywamy, medytujemy albo naprawdę się skupiamy. Pewnie dlatego po spacerze po lesie czujemy się spokojniejsi, a jednocześnie bardziej obecni i uważni. 

Co z tego wynika dla liderów i działów HR? Wcale nie chodzi już tylko o wygodę pracownika. To inwestycja, która ma realny wpływ na zdolność zespołów do skupienia, współpracy i twórczego myślenia. Mózg przeciążony stresem i nadmiarem bodźców po prostu nie uczy się dobrze, nie współdziała i na pewno nie generuje innowacji. Coraz więcej firm zauważa, że dbanie o dobrostan zespołu to nie chwilowa moda, lecz konieczność w dzisiejszym, ciągle zmieniającym się świecie. 

Zielone miejsca relaksu w biurze, warsztaty w naturze, hortiterapia czy firmowe dni uważności na świeżym powietrzu to dziś nie tylko dodatkowe atrakcje. To konkretne narzędzia, które pomagają pracownikom zadbać o odporność psychiczną.

Kiedy mamy przestrzeń na wyciszenie układu nerwowego, nasz mózg pracuje sprawniej. A lider, który potrafi zadbać o emocjonalną równowagę swojego zespołu, tworzy kulturę pracy opartą na zaufaniu, spokoju i – tak, można powiedzieć – empatii. 

Powrót do natury nie jest żadnym luksusem – to po prostu powrót do naszego naturalnego środowiska, w którym zarówno ciało, jak i umysł funkcjonują najefektywniej. Czasem wystarczy wyjść na zewnątrz, spojrzeć na drzewa, wziąć głęboki oddech i poczuć zapach ziemi. Kilka minut takiej chwili wystarczy, by układ nerwowy złapał wytchnienie. 

Może wobec tego warto się zastanowić, czy naprawdę potrzebujemy kolejnego szkolenia z efektywności, czy raczej chwili prawdziwego spokoju pośród drzew?

Jeśli w Waszej firmie myślicie o tym, jak naprawdę wesprzeć dobrostan i odporność psychiczną zespołu – chętnie pomogę.

Prowadzę warsztaty i sesje Zielonych Terapii, które dają pracownikom szansę na odzyskanie równowagi, energii i spokoju właśnie dzięki kontaktowi z naturą. Zapraszam do kontaktu.

Magda Żandarowska